Rumunia PozaSzlakiem 2016 – relacja

rumunia pozaszlakiem

Słyszałem kiedyś takie zdanie, że „kto kiedykolwiek zawitał w Rumunii, ten zawsze będzie tu wracał”. Nie sposób się nie zgodzić, ponieważ ledwie wróciliśmy, a już ciągnie nas z powrotem.

Tyle słowem wstępu, ponieważ na pewno czekacie na relację z tegorocznej wyprawy przechodzę do meritum.

W tym roku pojechaliśmy wcześniej, bo już w czerwcu,

czyli wtedy, gdy w Rumunii dopiero rozpoczyna się sezon, w wyższych partiach gór potrafi leżeć jeszcze śnieg, upały nie zabijają a turystów jest jak na lekarstwo. Minusem tego terminu było jednoczesne zakończenie roku szkolnego i niestety z tego powodu odpadło nam nieco uczestników. Szkoda, poprawimy się na przyszły rok;)

Rumunia2016 (2 of 91)

Przygotowania do wyjazdu były bardzo intensywne. Domknięcie wszystkich spraw, w tym wielu na ostatnią chwilę kosztowało sporo nerwów, ale wszystko się udało zakończyć i w piątek wczesnym popołudniem wyruszyliśmy w trasę. Po drodze deszcz i wichury odprowadziły nas do Rzeszowa. Tutaj dłuższy postój, ponieważ czekaliśmy na jednego z uczestników – Madzię, która pędziła do nas prosto ze szkolenia w pracy;) Jako że trafiła na kierowcę rajdowego z blablacar, pozwoliło nam to na spokojne zjedzenie obiadokolacji i odpoczynek. Gdy byliśmy w komplecie, ruszyliśmy dalej w stronę Soliny. Dotarliśmy tam późnym wieczorem, tak, więc ognisko, krótka posiadówka i spanie.

Rumunia2016 (5 of 91)

Rano przywitała nas piękna pogoda i nie mogliśmy odpuścić sobie kąpieli w zalewie.

Rumunia2016 (13 of 91)

Ponieważ na podjazdach dociążone auta potrafiły grzać się nieco bardziej niż powinny, dla bezpieczeństwa silników wymontowaliśmy termostaty. Śniadanko na spokojnie, spakowanie gratów i w drogę! Przeskoczyliśmy tak jak ostatnim razem góry Słowacji i kierowaliśmy się na Tokaj. Po drodze mieliśmy niestety kilka przystanków, ponieważ silnik w Montereyu grzał się dość mocno.

Rumunia2016 (20 of 91)

W pierwszej kolejności zdiagnozowana wadliwa wiskoza. Mieliśmy w zapasie, więc szybka wymiana i w drogę….. To znaczy tak nam się wydawało, bo po jakimś czasie wystąpiły podobne objawy:/

Rumunia2016 (29 of 91)

Tym razem bez kompromisów, zablokowaliśmy wiskozę na sztywno tym co znaleźliśmy przy drodze,  tak aby cały czas chłodziła silnik.

Rumunia2016 (30 of 91)

 

Rumunia2016 (31 of 91)

Następnie nocleg w okolicy Tokaju i rano start na trasę do Oradei. W ogólnym zamieszaniu przedwyjazdowym, zapomnieliśmy o zabraniu naszej muzyki. Na węgierskiej stacji kupiliśmy płytę „Hooligans”, która rzekomo miała być z najcięższym brzmieniem ale definitywnie nie była tym, czego oczekiwaliśmy. Na stacji w Oradei wybawienie! Podjechał miejscowy zdezelowanym hyundai`em z muzyką tak głośną, że odpadała szpachla a on sam jeździł ze stoperami w uszach! Wiedzieliśmy że się dogadamy;) Udało nam się zamienić naszą płytę na 3 inne 😀 Mimo, że lało tego dnia jak z cebra to był dobry dzień.

Rumunia2016 (37 of 91)

Przypadkiem trafiliśmy na cudowne miejsce na nocleg. Polana z małym zagajnikiem tuż przy strumyku u stóp wzgórza. Nie mogło być lepiej;) Zorganizowaliśmy się dość szybko, postawiliśmy obozowisko oraz zrobiliśmy ognisko typu studnia, żeby dać jak najlepsze warunki do gotowania Natalii, która obiecała naleśniki na kolację;)

Rumunia2016 (34 of 91)

Po całym dniu jazdy, była  to naprawdę super kolacja.

Rumunia2016 (36 of 91)

Rankiem obudziły nas … krowy. Sympatyczne mućki, prowadzone przez miejscowego przeszły centralnie przez nasze obozowisko, dzwoniąc dzwonkami na szyjach i mucząc. Szybkie śniadanie i wyruszyliśmy na podbój transalpiny.

Rumunia2016 (40 of 91)

 

Rumunia2016 (41 of 91)

Zanim jeszcze wjechaliśmy w rejony górskie, trafiliśmy na kompleks turystyczny o nazwie Arsenal Park, gdzie mogliśmy przespacerować się pośród wszelkiej maści pojazdów militarnych, oraz zjechać na 600m tyrolce! Polecamy, taki przejazd dostarcza wiele emocji.

Rumunia2016 (44 of 91)

 

Po przyjemnym spacerze w cieniu drzew, ciężko było wsiąść do samochodu, którego wnętrze przypominało nagrzany piekarnik. Trasę jednak, trzeba zrobić,  a w górach nie ma co czekać do zmierzchu.

Rumunia2016 (24 of 91)

Od momentu  gdy minęliśmy Sebes zaczynaliśmy powoli rozglądać się za miejscówką do spania. Było kilka ciekawych punktów zaraz po minięciu pierwszej tamy, ale chcieliśmy być jak najbliżej przełęczy Uradele, tak żeby udało się pokonać ten odcinek kolejnego dnia.

Rumunia2016 (47 of 91)

Ostatecznie dotarliśmy na miejsce gdzie w zeszłym roku spotkaliśmy pszczelarza. Niestety w tym roku jeszcze go nie było na miejscu, dlatego szybko rozstawiliśmy się na miejscu i zabraliśmy do robienia kolacji. Mieliśmy smaka na spaghetti i wszystkie produkty sprawnie powędrowały na patelnię i do kotła. Taka micha była idealnym podkładem dla reszty wieczoru;)

Rumunia2016 (46 of 91)

Podczas gdy wszyscy byli zajęci imprezowaniem, z miejsca gdzie były nasze bagaże zaczęła uciekać …reklamówka? Gdy tylko zaświeciliśmy w to miejsce latarkami szybko okazało się, że to lis połasił się na łatwy łup. Na nieszczęście dla niego w torbie nie było łakoci, a czyjeś klapki i płyn do mycia;)

Rumunia2016 (48 of 91)

Rano powitało nas przepiękne słońce, momentalnie zrobiło się gorąco,  uzupełniliśmy więc zapasy wody, ogarnęliśmy poranny prysznic, śniadanie i w drogę! Kamienista droga i mocne nachylenie potęgowały emocje. Tu nie można było robić przystanków. Reduktor i jazda do góry do wypłaszczenia.

Rumunia2016 (49 of 91)

Tym sposobem dojechaliśmy do szczytów, gdzie zrobiliśmy chwilę przerwy na arbuza, fotki i aby silniki nieco ostygły.rumunia pozaszlakiem

Dalej w drogę;) Wróciły wspomnienia i mimo wielu różnych ścieżek udało się odnaleźć tą właściwą prowadzącą na wyciąg narciarski.

Rumunia2016 (54 of 91)

Sama droga niewiele również się zmieniła, momentami przechyły były takie, że zwalnialiśmy do minimum i wstrzymywaliśmy oddechy. Podczas weekendowych wypadów niejednokrotnie samochód niemal kładzie się na boku, ale to zupełnie co innego jeżeli patrząc przez okno masz kilkaset metrów stromego zbocza. Wyobraźnia działa i zastrzyk adrenaliny jest porządny.

rumunia pozaszlakiem

Gdy dotarliśmy na sam szczyt (prawie 2200 m n.p.m) mogliśmy porzucać się śnieżkami.

Rumunia2016 (57 of 91)

Na szczycie widać było zniszczenia w restauracji, jakie poczynił wiatr raptem dzień wcześniej. Rozpoczęliśmy zjazd z transalpiny w stronę Sugag i po prawej stronie za strumieniem znaleźliśmy przepiękną polankę na nocleg.

Rumunia2016 (61 of 91)

Znaleźliśmy odpowiedni zjazd i rozpoczęliśmy brodzenie wyszukując płycizn. Do pokonania mieliśmy ok. 300m w górę rzeki. Szybko okazało się, że mimo groźnego wyglądu, teren był dość łatwy do pokonania.

Rumunia2016 (60 of 91)

Finalnie pokonaliśmy go kilkukrotnie ponieważ część ekipy pojechała do najbliższej miejscowości aby uzupełnić zapasy. Miejscowi wykorzystali sytuację i nasz apetyt i za malutkie zakupy zapłaciliśmy tyle samo co za pełny wózek w supermarkecie. Cóż trudno, takie życie. Grunt, że na kolację mogliśmy zrobić popisowe frytki z kociołka i mici.

rumunia pozaszlakiem

rumunia pozaszlakiem

 

Ponieważ, problemy z drugim samochodem nie ustały, a mieliśmy przyjemną lokalizację postanowiliśmy zajrzeć głębiej do silnika i znaleźć przyczynę awarii.

Rumunia2016 (59 of 91)

Najgorsze zwykle w takich sytuacjach jest to, kiedy sprawdzasz element, który według Ciebie jest wadliwy a okazuje się, że wszystko działa jak należy. Koncepcje i pomysły szybko się kończyły i została najgorsza z opcji. Uszkodzona uszczelka pod głowicą. Andrzej dociągnął śruby głowicy, na których wyłapał luz i poskładał wszystko do kupy. Zapadła decyzja, że jedziemy dalej i najwyżej będziemy martwić się później. W końcu z gliny i tak uszczelki nie ulepimy;)

Rumunia2016 (67 of 91)

Wystartowaliśmy na miejscowość Brezoi. Tu musieliśmy uzupełnić koniecznie zapasy jedzenia i paliwa, żeby później nie płacić bajońskich kwot w mniejszych sklepikach.

Rumunia2016 (64 of 91)

Nasz pilot szybko dogadał się z miejscowymi w kwestii lokalnych trunków i chwila moment zniknął w taksówce. W tym czasie my ogarnęliśmy zakupy i już zaczęliśmy się niepokoić o Andrzeja, niektórzy mnożyli w głowach czarne scenariusze przewidujące wykup naszego przyjaciela.

Rumunia2016 (68 of 91)

Jak się okazało martwiliśmy się niepotrzebnie, ponieważ w nadjeżdżającej taksówce ukazała się radosna twarz Jędrka z wyrazem dumy i spełnionego obowiązku. Negocjacje były twarde, swoje musiał wypić i popróbować ale wybrał najlepiej;)

Rumunia2016 (69 of 91)

Kolacja nieco się przedłużyła i część trasy pokonywaliśmy po zmierzchu. Dość ciężko było znaleźć sensowne miejsce, które spełniałoby nasze oczekiwania. Czyli takie z dala od zabudowań, z dostępem do wody lub chociaż przyjemną polanką. Wpadliśmy w rejon gdzie z lewej strony ciągnęły się prywatne działki, a po prawej niezbyt zachęcający zalew z wąską linią brzegową. Nieco zmęczona ekipa rozważała już nocleg na prywatnym terenie pensjonatu, ale rzucona w euro kwota szybko skłoniła ich do zmiany zdania.

Rumunia2016 (70 of 91)

Zapytaliśmy spotkanego policjanta, a ten wskazał nam całkiem niezłą miejscówkę. Jak się okazało rano, gdybyśmy trochę lepiej poszukali to nie dalej jak 2 km dalej znaleźlibyśmy miejsce żywcem wyjęte z książki Tolkiena, z górskim strumieniem, kaskadami i piękną trawą. Ale cóż tak to bywa jak się za późno wstaje i dnia nie starcza.

rumunia pozaszlakiem

Skoro znaleźliśmy fajną dróżkę wiodącą w góry to nie mogliśmy odpuścić okazji by sprawdzić dokąd nas zaprowadzi. Nareszcie więcej błota, kamieni i podjazdów.

Długo wspinaliśmy się po krętej i stromej drodze, przekroczyliśmy po drodze strumień, aż dotarliśmy na górę gdzie droga przechodziła w koryto strumienia.

rumunia pozaszlakiem

 

Rumunia2016 (73 of 91)

Definitywny koniec drogi. Spodziewaliśmy się tego, ale i tak warto było to sprawdzić i móc podziwiać piękne widoki po drodze.

Rumunia2016 (72 of 91)

Trasa w dół była już łatwiejsza, nawet głębokie koleiny nie stanowiły problemu i kontynuowaliśmy drogę na transfogarską.

rumunia pozaszlakiem

Trasa transfogarska, moim zdaniem to najbardziej malownicza droga w tej części Europy. Warto choć raz w życiu przejechać się i zobaczyć to na własne oczy.

rumunia pozaszlakiem

rumunia pozaszlakiem

Tym bardziej, że u z trasy jest bezpośredni zjazd na jezioro Vidraru.

Rumunia2016 (79 of 91)

Ogromne jezioro położone w górach, z krystalicznie czystą wodą i łagodnym podejściem do wody. Droga na świetne miejsce biwakowe jest również bardzo ciekawa ponieważ jest to prawie godzina offroadowej jazdy w błocie i wodzie. Zaraz jak tylko minęliśmy tamy i wjechaliśmy na tą trasę, naszą drogę przeciął niedźwiedź. Wydawał się dość młody ze względu na gabaryty, ale niestety nie zdążyliśmy zrobić mu zdjęcia. Mimo wszystko jest to niezwykłe przeżycie zobaczyć takie zwierze na żywo. Bezpieczniej z metalowej puszki, ale niektórzy mieli stracha przed noclegiem w namiocie tej nocy.

rumunia pozaszlakiem

Tu na zdjęciu dowód na to, że się nie obijałem;) Wspólnie przygotowaliśmy ziemniaczki nadziewane boczkiem i czosnkiem oraz grochówkę.

Rumunia2016 (82 of 91)

Gdy obudziliśmy się rano spostrzegliśmy, że praktycznie całe jezioro mamy tylko dla siebie. Można było poczuć dzikość tego miejsca. Pogoda sprzyjała kąpielom, więc szybko znaleźliśmy się w wodzie. Później śniadanie, pakowanie i … zonk. Tylna klapa w Rockym przestała się zamykać.

Rumunia2016 (84 of 91)

Zamek odmówił posłuszeństwa, a bagażnik był wyładowany po brzegi. Dobrze, że są to leciwe auta  i nie szkoda lakieru, bo patentem zamknęliśmy klapę, zabezpieczyliśmy dodatkowo śrubami i pasem transportowym. Zdało egzamin tak więc w drogę bo długa trasa przed nami.

Rumunia2016 (75 of 91)

Obraliśmy kierunek na Oradea, ale dystans, jaki byliśmy w stanie pokonać był znacznie krótszy niż długość trasy. Ponieważ była to już powrotna trasa postanowiliśmy pokonać jej jak najwięcej i nocleg rozpocząć dopiero jak będziemy naprawdę zmęczeni.

Rumunia2016 (86 of 91)

Tego wieczora znalezienie noclegu nie należało do najłatwiejszych, ale udało nam się znaleźć bardzo sympatyczne miejsce w pobliżu rzeczki i jaskini. Mimo że kolacja robiła się dość długo wszyscy byli tak głodni, że wytrwale czekali.

Rumunia2016 (85 of 91)

Rano odbiliśmy nieco z trasy żeby zobaczyć większą jaskinie, która była w okolicy. Różnica temperatur była ogromna, na górze każdy się pocił, a raptem kilkanaście metrów niżej można było już nieźle zmarznąć.

Rumunia2016 (88 of 91)

Dalsza trasa wiodła przez malownicze regiony parku Apuseni, upał w ciągu dnia był nieznośny. Plan był taki by przeskoczyć granicę w Oradea i na Węgrzech zrobić dłuższy regeneracyjny postój. Traf chciał, że na granicy celnicy sprawdzali bagażniki. Co prawda nie mieliśmy nic do ukrycia, ale generalnie tylna klapa była „trudno otwieralna” i obawialiśmy się problemów. Gdy celnicy dowiedzieli się, że jesteśmy Polakami była już inna rozmowa.

Rumunia2016 (90 of 91)

Życzliwe podejście, żarty i doping dla naszych piłkarzy, którzy właśnie zaczynali mecz ze Szwajcarią. Szybka odprawa i zjeżdżamy do najbliższej knajpki z telebimem. W takich warunkach można spokojnie obejrzeć mecz i odpocząć;)

Pokrzepieni i w dobrych humorach, po zwycięskim meczu wyruszyliśmy w dalszą podróż powrotną. Trasa szła sprawnie, a wszyscy stęsknieni za domami chcieli jak najszybciej wrócić. Ostatecznie do domów dotarliśmy wczesnym rankiem, dzięki czemu można było spokojnie odpocząć i rozpakować się po wyjeździe.

Rumunia2016 (56 of 91)

Taka podróż, choć momentami męcząca, zawsze pozwala naładować akumulatory i odpocząć psychicznie od problemów życia codziennego. My już planujemy przyszły rok. Obiecujemy, że jak tylko będą ustalone szczegóły to poinformujemy Was, abyśmy w mogli wspólnie uczestniczyć w kolejnej wyprawie.

Na koniec jeszcze, krótkie podsumowanie usterek w pojazdach. Montek  – niestety uszkodzona głowica silnika. Wielki szacun, że mimo takiej awarii silnik dał radę pokonać całą trasę.W Rockym padł zamek tylnej klapy, skończyły się również tylne światła i końcówka ramy przy haku. Generalnie nic poważnego, co by nie pozwoliło na powrót do domu;)

W tym miejscu chciałbym jeszcze raz gorąco podziękować wszystkim, którzy okazali wsparcie dla wyprawy. To naprawdę mega pozytywny kopniak dla nas, że są ludzie i firmy, którzy chętnie pomagają w takich przedsięwzięciach.

lesovik logo

Dla firmy Lesovik , dzięki której  grono hamakersów powiększyło się o nowych członków. Dzięki nim ludzie odkryli jak przyjemnie można zrelaksować się i wyspać poza domem, unikając jednocześnie twardych karimat czy (ble:p) robaków 😉

tierone

Dla sklepu TierOne – tu specjalne podziękowania od kawoszy za czajnik turystyczny SK;) Przekazane sprzęty sprawdziły się wyśmienicie, czajniczek będzie nam towarzyszył jeszcze na nie jednym wypadzie. Paliwo ZIP ratowało tyłek niejednokrotnie, zwłaszcza gdy po deszczach wszędzie tylko mokre drewno dookoła;)

1xyz

Dla drukarni 1XYZ za projekt i przygotowanie naklejek na wyprawę. Dumnie jeżdżą na naszych samochodach.

mdust

Dla firmy MDust, za wszystkie pamiątkowe gadżety. Naprawdę miło jest przypominać sobie chwilę z wyjazdu w wyprawowym t-shircie i z kubkiem w dłoni.

SurvivAll-poziome survivalmag

follow games

Podziękowania również należą się patronom medialnym, którzy pomogli nagłośnić całe wydarzenie oraz wszystkim, którzy trzymali kciuki za nas. Dziękujemy!

 

Foto. Maciej Ostrowski

Autor –FoX-

 

Comments

comments

Posted in Aktualności, Off Road, Wyprawy and tagged , , , , , , , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *