Szwedzka Świeca ( Szwedzka pochodnia)

szwedzka świeca

Dawno, dawno temu w trakcie wojny trzydziestoletniej (1618-1648), któryś z walczących żołnierzy wpadł na pomysł, jak zmniejszyć ilość zużywanego opału do przygotowania posiłku bądź zagotowania wody. Z tego pomysłu zrodziła się świeca szwedzka lub jak kto woli, szwedzka pochodnia.
Świecę w zależności od możliwości i potrzeb można wykonać na kilka sposobów. Przedstawię te, które lubię i stosuję.
Pierwsza wersja to ta klasyczna, używana choćby przez drwali i pilarzy.

Potrzebujemy pieńka i piły spalinowej.
szwedzka świeca
Wycięty pieniek nacinamy, tworząc w zależności od wielkości dwa lub trzy nacięcia.

szwedzka świeca
W zależności od tego jak długo zamierzamy korzystać z płonącej świecy, nacinamy na wybraną głębokość. 

szwedzka świeca
W pieniek upychamy podpałkę, a na szczycie rozpalamy małe ognisko, aż utworzony żar rozpali nasza świecę. Standardowo, w zależności od warunków atmosferycznych zajmie to raz mniej, raz więcej czasu.

szwedzka świeca
Na pieńku oczywiście możemy postawić naczynie, choćby z wodą do zagotowania. Tlen dochodzi z każdej strony do paleniska pod naczyniem.

szwedzka świeca
Minusem takiego sposobu jest oczywiście wymagana obecność piły spalinowej. Metoda jest więc efektywna, gdy faktycznie pracujemy dłuższy czas przy drewnie bądź zabierzemy piłę na wyjazd na czterech kołach w teren (pamiętając oczywiście o kwestiach prawnych odnośnie pozyskiwania drewna na danym obszarze).
Owszem, można wykonać taką świecę za pomocą choćby ręcznej piłki i przy pomocy siekiery, ale będąc poza szlakiem energia jaką trzeba byłoby przeznaczyć do tego celu, mogłaby przewyższyć możliwości jej regeneracji np. przez posiłek, który miałby być na niej przygotowany.
Druga wersja natomiast idealnie wpisze się w temat, gdy liczymy się z kaloriami w terenie.

Potrzebujemy przygotować sześć (lub więcej) kawałków gałęzi. Ich grubość dobieramy na podstawie narzędzia jakim będziemy wykonywać zadanie, zwracając również uwagę na aktualne potrzeby. Muszą być jednak na tyle grube, aby naczynie mogło się na nich oprzeć.

szwedzka świeca
Z racji, że całość będzie wbijana w ziemię, długość powinna być dopasowana do gruntu i wybranej wysokości paleniska. W razie problemów z wbiciem końce dobrze jest podostrzyć.

szwedzka świeca
Całość wbijamy mniej więcej tak:

szwedzka świeca
Zasada rozpalania jest podobna jak w standardowej wersji. Metoda jest prosta i nastawiona na zminimalizowanie strat energetycznych. Minusem jest oczywiście dłuższy czas wykonania.
Wariantów szwedzkiej świecy jest jeszcze kilka, różniących się głównie szczegółami. Zachęcam do zapytania Wujka Google co ma w tej sprawie do powiedzenia 🙂
Najistotniejszym faktem jest to, że metoda jest skuteczna i efektywnie zastąpi nam przenośną turystyczną kuchenkę w celu relatywnie szybkiego podgrzania posiłku. Relatywnie, gdyż mimo że czas poświęcony na przygotowanie posiłku będzie odczuwalnie dłuższy w porównaniu do kuchenki, to jednak szczególnie, gdy wszystko nosimy na plecach, brak potrzeby martwienia się o choćby taki kartusz z gazem wynagrodzi nam pracę włożoną w budowę szwedzkiej świecy.

Obowiązuje tutaj ta sama zasada jak z przygotowaną przed wyprawą rozpałką, używać na samym końcu, a wpierw częstować się tym co daje Matka Natura 😉
Autor: Kaziu

Comments

comments

Posted in DIY - Do It Yourself, DIY/ Custom, Kuchnia preppersa, Leśna Kuchnia and tagged , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *